Dusza,  Kobiecość,  Twórcze życie

O pięknie bycia sobą

 

Kobieta i natura

 

Wierzę głęboko w uzdrawiające działanie miejsc, ludzi, myśli, przedmiotów, o ile w naszym odczuciu emanują one pięknem. Prawdziwe piękno bezsprzecznie podnosi nasze wibracje, zbliża nas do siebie samych i napełnia mocą. Czas przypomnieć sobie jak je odnaleźć, jak je rozpoznać. Czas spojrzeć na siebie inaczej niż dotychczas. Świat potrzebuje tej uzdrawiającej energii i może ona przyjść właśnie poprzez Ciebie – kobietę, która odkryła piękno bycia sobą.

 

Gdzie szukać piękna

Rok temu, spacerując brzegiem morza (woda zawsze, nawet pod prysznicem, przynosi mi olśnienia), poczułam, że chcę w swojej pracy łączyć piękno ze zdrowiem. Właściwie od zawsze mi o to chodziło, nie wiedziałam tylko jak to nazwać, jak się za to zabrać. Wiedza na własny temat przychodzi zawsze o czasie. Nie wtedy, kiedy intensywnie jej poszukujemy, ale kiedy jesteśmy wewnętrznie gotowe by dobrze ją zrozumieć i spostrzec, że mamy wszystkie narzędzia, aby wcielić ją w życie. 

Myślę, że wiele z Was zgodzi się ze mną, że najłatwiej o piękno w naturze. Kolory, zjawiska, rośliny, pejzaże, które w niej znajdujemy potrafią znienacka wprawić w zachwyt. I to jest właśnie to uczucie – pełne, autentycznie, nie wmówione nam przez nikogo. Oczy widzą, a serce wie – mam teraz do czynienia z pięknem. Zdaję sobie sprawę, że powstały na ten temat całe traktaty filozoficzne i wielu mądrych ludzi roztrząsało co pięknem jest, a co nie. Jednak piszę ten tekst w innym celu. Po pierwsze, bo sama potrzebuję zanurzyć się w tym uczuciu, po drugie by podzielić się z Wami sposobem, dzięki któremu odzyskacie zdolność, by to piękno uobecniać w swoim życiu. 

Jedną rzecz chcę zaznaczyć wyraźnie – piękno nie jest doskonałe i do doskonałości nie dąży. Ono nie zawraca sobie głowy żadnym  d ą ż e n i e m. Piękno, o którym chcę Wam opowiedzieć, po prostu jest nasycone własnym poczuciem bycia  w y s t a r c z a j ą c y m. Widziałyście kiedyś, żeby niezapominajka upodabniała się do róży? Wszelkie próby naśladowania czyichś cech spełzają zwykle na niczym, gdyż istotą prawdziwego piękna jest indywidualność i niepowtarzalność.

Najpierw potrzebujemy dostrzec i poczuć piękno w sobie. Nie wtedy, kiedy podobamy się sobie na zdjęciu lub w odbiciu lustrzanym, bo zbliżyłyśmy się do jakiegoś ideału. Ani wtedy, kiedy spełniłyśmy chwilowo wszystkie wymagania postawione względem siebie. Spróbujmy spojrzeć na siebie w nowy sposób. Nie poprzez brak, nadmiar, ale właśnie z pełną akceptacją stanu rzeczy: jestem wystarczająca, wyjątkowa i z nikim się nie ścigam, do nikogo nie upodabniam. Bo nie muszę. Żeby być prawdziwie piękną, trzeba doświadczyć wewnętrznej wolności. 

Nie wiem czy też tak macie, ale kiedy idę ulicą, mój wzrok przyciągają ludzie, którzy wcale nie wyglądają jakby zeszli z billboardów, czy stron popularnych gazet. Szukam kontaktu z tymi, którzy już na pierwszy rzut oka mają się dobrze we własnej skórze, o których nic jednoznacznego mój umysł nie może orzec – ich wygląd, sposób bycia, mówienia nie przystają do tego, co powszechne i powielane na każdym kroku. Szczególną atencją darzę starsze kobiety o długich, siwych włosach i pogodnym spojrzeniu, ale to już temat na inny wpis 🙂 

Żeby być prawdziwie piękną, trzeba doświadczyć wewnętrznej wolności.

 

Jak zadbać o swoje piękno

Dbanie o zdrowie psychiczne i fizyczne, słuchanie siebie, zamiana kosmetyków na te o naturalnych składach, noszenie ubrań z naturalnych tkanin, karmienie siebie dobrymi treściami i zdrowym jedzeniem… To wszystko pewnie już słyszałyście, może nawet czytałaście o tym na tym blogu: Święty obowiązek kobiety  Generalnie troska o siebie sprawia, że dzień po dniu rozkwitamy. Dziś jednak chcę zwrócić Waszą uwagę na ten wspomniany wyżej aspekt – zaufanie, że jesteśmy wystarczające. My nie musimy się zmieniać, rozwijać, by wreszcie poznać ten stan. My to piękno biorące swój początek w słowie W Y S TA R C Z A M mamy w sobie odkryć, zrozumieć. Ono jest w nas cały czas, od początku było i czekało aż będziemy gotowe wyciągnąć je na światło dzienne. To nie jest jakiś niedościgniony wzorzec, do którego zbliżamy się poddając dyscyplinie, jeżdżąc na kursy, warsztaty i wzorując na autorytetach. Chodzi o to, żeby pochylić się nad sobą. Naprawdę, spróbuj przez chwilę przestać starać się być lepszą niż jesteś, szukać narzędzi i sposobów do osiągnięcia najlepszych rezultatów w poszczególnych dziedzinach życia. To i tak się stanie. Rozwój to pochodna miłości do siebie, wiary w swoje piękno i dlatego zadzieje się samoczynnie, w najwłaściwszym dla nas tempie, o czym pisałam jakiś czas temu: Jestem kobietą, więc mam swój rytm, swoje tempo.

Zamknij oczy i poczuj, że wszystko już jest w Tobie, a Twoim jedynym zadaniem w tym momencie staje się opieka nad tym skarbem. W istocie – jesteś nim. Czego do tej pory sobie żałowałaś? O czym zapominałaś? To wszystko zacznie stopniowo wychodzić na jaw. Co tak naprawdę przykrywałaś makijażem, albo dlaczego go sobie odmawiałaś? Co miały Ci zastąpić efektowne ubrania, albo wręcz przeciwnie – z jakich powodów zakładałaś na siebie coś, w czym czułaś się zupełnie przezroczysta? Przyjrzyj się temu wszystkiemu i zadaj sobie dwa pytania:

Czy jestem gotowa odkryć swoje piękno?

Czy jestem gotowa być sobą?

Nie odpowiadaj na nie. Po prostu w myślach, co jakiś czas zadawaj je sobie i badaj swoje odczucia. Intuicja podpowie Ci jak działać. Więcej o tym, co może intuicja, znajdziesz tutaj: Intuicja, czyli jak w pełni korzystać ze swojego potencjału.

 

Jak rozpoznać siebie

Najkrótszą drogą jest odcięcie się od wpływów zewnętrznych. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jet to możliwe, by wybrać się na tygodniowe odosobnienie do pustelni lub klasztoru. Co jednak możemy zrobić w każdym momencie (wiem, co piszę, bo sama mierzyłam się z tym wielokrotnie!) to zupełnie wyłączyć telefon na kilka dni, nie włączać też komputera. O telewizji nie wspominam, gdyż zrezygnowałam z niej piętnaście lat temu i po prostu nie mam pojęcia jakie treści dzisiaj niesie. Mogę się tylko domyślać… Sama musisz spróbować namierzyć źródło szumów, które oddalają Cię od siebie. W pewnym momencie, całkiem niedawno, zdecydowałam się na dwutygodniowy detoks czytelniczy. Chyba nigdy nie było mi tak trudno. Sięganie po mądre, wspierające teksty, uważałam za coś tak oczywistego, że naprawdę nie wiedziałam co z sobą zrobić w momentach, gdy przyłapywałam siebie na otwieraniu książki. Idea była jednak wyraźna – dotrzeć do przestrzeni, w której nie ma innych głosów, próbujących wywrzeć na mnie wpływ, tylko mój własny. Jeszcze nigdy nie słyszałam go tak wyraźnie. Skojarzyłam to ze stanem, który dotychczas przydarzał mi się tylko w ciężkiej chorobie, kiedy nie miałam siły, by wziąć książkę do ręki, a spać też nie mogłam, albo… podczas medytacji. Wiecie jaka była moja refleksja? Jesteśmy kobietami. Naszą naturalną zdolnością jest tak żyć, by słyszeć głos intuicji tak często i wyraźnie jak głosy naszych bliskich, z którymi mieszkamy, przebywamy. Odosobnienie w pewnym momencie przestaje być potrzebne – umiemy żyć wśród ludzi pozostając w jak najlepszym kontakcie ze sobą. Oczywiście, że nie obędzie się bez ładowania baterii w postaci przynajmniej paru chwil samotności w ciągu dnia. Ale te chwile w zupełności wystarczą, bo Ty już będziesz znała drogę do siebie, będziesz wiedziała jak osadzić się w sobie i usłyszeć własną prawdę.

 

Emanacja piękna

Dochodzimy do punktu, w którym nie musisz już wkładać wysiłku w to, by być Piękną, by być uznawaną za taką. Właściwie w tej przestrzeni przestaje mieć znaczenie to, co ktoś inny na Twój temat myśli. Życie w zgodzie ze sobą, z dostępem do swojej wewnętrznej prawdy przynosi  u k o j e n i e.  Zaczynasz dostrzegać piękno tam, gdzie wcześniej nawet byś nie przypuszczała. Nie musisz myśleć nad tym, co ubrać, by wyglądać pięknie, jak urządzić mieszkanie, by było piękne, w jakie miejsce wybrać się na weekend, wakacje, by było pięknie. To wszystko złudzenia. Piękna nie szuka się w taki sposób. To tak naprawdę tylko pogoń za własnymi, często wmówionymi oczekiwaniami i projekcjami. W kontakcie ze sobą, w świadomości tego kim jesteś, będziesz kierowana w taki sposób, by na każdym kroku doświadczać piękna. Prawdziwe piękno uzdrawia, uszczęśliwia i napełnia duszę – nie tylko cieszy oczy. Wiesz o czym mówię, z pewnością czujesz tę różnicę. To serce Ci podpowiada za czym tak naprawdę tęskniłaś. Będąc sobą zaczniesz szerzyć piękno w świecie; to czego dotkniesz, co stworzysz, będzie leczyło, zachwycało i przynosiło ukojenie. Stąd właśnie biorą się miejsca, ludzie, myśli i przedmioty, które uzdrawiają.

Poprzez bycie sobą stajemy się emanacją piękna, stajemy się pełnymi kobietami. Początek tego stanu bierze się z pochylenia się nad sobą, a nie wyczekującego patrzenia za horyzont. Prawdziwe cuda zaczynają dziać się w świecie wtedy, gdy piękna, napełniona kobieta podnosi wzrok za horyzont i zaczyna iść przed siebie. Bieganie z pustką w sercu i wewnętrznym niezaspokojeniem… każda z nas zna miejsce, do którego się w ten sposób trafia, była tam nie raz, choć każdorazowo wydawało się, że będzie inaczej.

Nigdzie nie biegnę, żeby być kimś. 

Pochylam się, żeby odkryć siebie. 

Smakuję piękno bycia sobą.

Zaczynam iść dalej. 

 

Wszystkiego dobrego

 

Katarzyna Loranc

 

Ten wpis jest dostępny również w wersji audio: https://www.youtube.com/watch?v=zrhoupgOcOA

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.