Piąta pora roku,  Zima

Znalazłam… kalendarz idealny!

Zbliżający się koniec roku to dobry moment na to, by zastanowić się jakiego „przewodnika” potrzebujemy na rok nadchodzący. Jest coś magicznego w tym, że pierwszego stycznia, kiedy świat obdarza nas energią ułatwiającą wprowadzanie nowego w swoje życie, sięgamy po niezapisany jeszcze notes zwany kalendarzem, terminarzem czy planerem. Do dziś jestem w stanie przypomnieć sobie okładki kalendarzy, które szczególnie lubiłam, bo kojarzyły mi się z dobrem, które otrzymywałam w czasie, kiedy z nich korzystałam. Trzymając w ręku nowy kalendarz ma się wrażenie… że teraz wszystko w naszych rękach 🙂 I ta sytuacja dodaje mocy! Pozostaje tylko wybrać dla siebie taki egzemplarz, który będzie jak najlepiej rezonował z naszymi potrzebami. Ja już swój znalazłam i z zachwytu nad jego głęboko kobiecym charakterem, prostą formą i mądrą treścią, postanowiłam poświęcić mu osobny wpis.

 

Cały – kończący się już powoli – rok, przeżyłam bez papierowego kalendarza. Planując swój czas posiłkowałam się kalendarzem Google, a moim podstawowym przewodnikiem po cyklach występujących w przyrodzie był wyjątkowy Moon Journal. I było to połączenie całkiem dobre, ale sporo brakowało mu do idealnego – marzyło mi się połączenie tych funkcji: możliwości zapisywania ważnych terminów jak i „monitorowanie” tego, co akurat dzieje się w przyrodzie. Że nie wspomnę o pomyśle, by moja aplikacja – kalendarzyk w cudowny sposób połączyła się z tą, która informowała mnie o aktualnej fazie księżyca (naprawdę nigdzie nie znalazłam takiej, która spajałaby obie te funkcje!). W ciągu kilku ostatnich lat próbowałam też przekonać się do planerów, które choć cieszyły oko i – poprzez różne kreatywne rozwiązania – obiecywały wiele, nie sprawdziły się z prostej przyczyny: nie pozostawiały przestrzeni dla mnie. Moja kreacja kończyła się na etapie wyboru jednego z kilku dostępnych wariantów okładek. Stłamszona szatą graficzną wpisującą się w najnowsze trendy i krzyczącymi do mnie z każdej strony motywującymi cytatami, z dnia na dzień traciłam chęć tworzenia „swojego” planu na życie. Listy marzeń i celów, tabelki z nawykami, choćby były nie wiem jak wymyślnie zaprojektowane, prędko wprawiły mnie w poczucie, którego bardzo nie lubię – bycia przymuszaną.

Na podstawie tych doświadczeń, wyrobiłam sobie zdanie, że dobry kalendarz powinien pomóc nam wsłuchać się w siebie, przyjrzeć się swoim potrzebom w kontekście każdej pory roku, każdego miesiąca i każdego święta. I w ten sposób – niepostrzeżenie i nienachalnie – stawać się naszym osobistym, bardzo zindywidualizowanym planerem. W konsekwencji zdecydowałam się powstrzymać od zakupu kalendarza na 2018 r. Chciałam dać sobie tyle czasu ile trzeba na znalezienie najbardziej optymalnego rozwiązania. Drukowałam pojedyncze strony planerów i habit trackerów, a w miarę ich użytkowania odkrywałam jaki system planowania prawdziwie wspiera moje działania i czego tak właściwie oczekuję od idealnego kalendarza. Nie sądziłam wtedy jednak, że mój ideał jeszcze w tym roku pojawi się na świecie 🙂

Naturalny Kalendarz 2019

Już od jakiegoś czasu obserwuję poczynania platformy Naturalna Bogini, której misja wspierania kobiet w byciu bliżej siebie, bliżej natury jest właśnie tym, co mnie najbardziej interesuje. Sama miałam podobne założenia tworząc tego bloga! Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że założycielka portalu – Elżbieta Świętek – to dobra znajoma moich dobrych znajomych 🙂 Nie po raz pierwszy przekonałam się jak rozległa jest ta moja duchowa rodzina. W każdym razie, kiedy tylko na Instagramie pojawiła się pierwsza informacja o tym, że powstaje kalendarz przeznaczony dla kobiet, które chcą świadomie, w bliskim związku z naturą i występującymi w niej cyklami przeżyć 2019 rok, poczułam, że właśnie spełnia się moje marzenie o kalendarzu idealnym. Kolejne informacje jakie pojawiały się na jego temat tylko potwierdzały moje przeczucia i sprawiały, że czekałam na jego premierę z rosnącą ciekawością. Jak można wywnioskować z tytułu tego wpisu – nie zawiodłam się, za co kieruję słowa wdzięczności i uznania do autorek kalendarza: Elżbiety Świętek, Katarzyny Fizi, Agaty Front i Eweliny Leśniewskiej.

Kalendarz Naturalny 2019, fot. P. Pabich

Struktura kalendarza

Wstęp, czytelna instrukcja obsługi oraz tzw. self care audyt, są formą wprowadzenia do części właściwej kalendarza, w której kolejno powtarza się następujący schemat: opis miesiąca, widok miesiąca, a następnie widok tygodniowy, gdzie każdy dzień został rozpisany na godziny i wzbogacony o miejsce, gdzie notujemy w jaki sposób o siebie dbamy, w jakim momencie cyklu się znajdujemy i za co jesteśmy wdzięczne. I znów – dla mnie to układ idealny – w sam raz, aby zanotować ważne wydarzenia, zaplanować dzień i zobaczyć te plany w szerszym kontekście całego tygodnia i własnego samopoczucia. Nie dla mnie okazały się podziały na rzeczy ważne i mniej ważne, okienka na „odhaczanie” tych już wykonanych – skoro wpisuję je w kalendarz to znaczy, że z jakichś powodów chcę je zrobić i umieszczenie ich obok konkretnej godziny jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Wiem, że są osoby, które potrzebują znacznie więcej przestrzeni na zapiski i w związku z tym preferują kalendarze, gdzie każdy dzień ma swoją osobną stronę. Ja mam kilka innych zeszytów, które pełnią funkcję „myślodsiewni” – w tym swój pamiętnik – więc cieszę się, że nie będę miała dobrze znanych mi wyrzutów sumienia z powodu marnotrawienia kartek kalendarza.

Treść kalendarza

Po dokładnym przeanalizowaniu kalendarza stwierdzam, że wiedza w nim zawarta pomoże nam zadbać o siebie w sposób holistyczny – na poziomie ciała, umysłu i duszy. Przed każdym miesiącem znajdziemy informacje dotyczące odżywiania, rozwoju i terapii naturalnych, które w danym czasie najlepiej nam służą. Cieszy mnie duża porcja wciąż nowej dla mnie wiedzy z zakresu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, dzięki której mogę rozwijać i uzupełniać to, czego nauczyłam się dotychczas. W widoku całego miesiąca zostały zaznaczone poszczególne fazy księżyca wraz z czynnościami, którym one sprzyjają. Jest to również miejsce na to – jak sugerują autorki – by przyjrzeć się swojemu cyklowi w kontekście zaplanowanych działań, które powinny harmonijnie współgrać z tym, co dzieje się wówczas w naszych ciałach. Niezależnie od tego, na końcu kalendarza znajdują się tabele do prowadzenia szczegółowej obserwacji swojego cyklu menstruacyjnego. Bardzo przydatna rzecz – dobrze, ze znalazło się na nią miejsce!

Szata graficzna kalendarza

Wnętrze kalendarza prezentuje się prosto, estetycznie, wręcz minimalistycznie. Każda kobieta może uzupełniać go na swój własny, indywidualny sposób i ja to bardzo cenię. Fakt, znajdziemy sporo sugestii (w formie ikonek) na co warto zwrócić uwagę w codziennym dbaniu o siebie, jednak to my decydujemy jak zaspokajać swoje potrzeby. Uczymy się zatem robić wszystko co istotne, ale   p o   s w o j e m u, takimi metodami, które nam najbardziej służą. Jedyną rzeczą, z którą poszłam na kompromis jest kolor okładki – osobiście wolałabym, żeby była jasna, świetlista. W moim odczuciu dzięki temu lepiej korespondowałaby z treścią. Jednak z racji tego, że czerń – zwłaszcza w połączeniu ze złotym logo – tworzy aurę elegancji i tajemniczości, jestem w stanie pogodzić się z takim stanem rzeczy 🙂

Naturalny Kalendarz 2019, fot. P. Pabich

Podsumowanie

Po dokładnym przestudiowaniu Naturalnego Kalendarza 2019 stwierdzam, że jest on wspaniałym narzędziem do tworzenia przestrzeni dbania o siebie, niezależnie od poziomu świadomości. Każda kobieta, jeśli zdecyduje się przepracować z takim przewodnikiem nadchodzący rok, z pewnością tylko na tym skorzysta. Tak, przepracować, bo kalendarz Naturalnej Bogini inspiruje do tego, by aktywnie, dzień po dniu zmieniać swoje życie na lepsze poprzez odnawianie kontaktu z naturą i własnym wnętrzem. To praca, której nikt za nas nie wykona, więc im prędzej zaczniemy, tym lepiej. Wiem o czym piszę. Myślę, że słowo „zachęta” użyte przez autorki we wstępie, jest słowem-kluczem w kontekście całego kalendarza. Czuję się prawdziwie zachęcona, by z jego pomocą jeszcze bardziej zbliżać się do siebie, do natury oraz… polecać go innym kobietom 😉

Wszystkiego dobrego 

Gajka