O poczuciu obfitości w życiu
Zima

Jak życie w poczuciu obfitości wyzwala w nas to, co najlepsze.

Jeśli nieobce Ci są:

 

  • poczucie braku, niedostatku,
  • lęk, że ktoś inny dostanie to, o czym Ty marzysz,
  • żal, że ktoś uprzedził Cię we wprowadzeniu jakiegoś pomysłu w życie,
  • obawa, że ktoś tylko czeka na to, żeby zająć Twoje miejsce,
  • przeświadczenie, że na coś jest już za późno w Twoim życiu,
  • poddanie się w kwestii zbudowania pełnego miłości i równowagi związku,

prawdopodobnie potrzebujesz wzmocnić u siebie poczucie obfitości, czyli głębokiego przekonania o tym, że świat ma Ci do zaoferowania nawet nie tyle ile wydaje Ci się, że potrzebujesz, ale znacznie, znacznie więcej. Zwróć uwagę jak negatywną energią emanują powyższe stwierdzenia: brak, lęk, żal, obawa… Dlaczego takie myśli miałyby wnosić coś dobrego do Twojego życia? Jeśli je u siebie zaobserwowałaś, to wiedz, że właśnie znalazłaś coś, co do tej pory hamowało Cię przed byciem sobą i generowało kolejne negatywne odczucia. Powiem wprost: czas z tym skończyć. I podpowiem też jak to zrobić, czym to uleczyć.

Odbudowa poczucia obfitości

Wiele poradników dotyczących rozwoju osobistego mówi, że kluczem do sukcesu jest pewność siebie, że jeśli tylko spełnimy to kryterium, świat stanie przed nami otworem. Jest w tym bardzo wiele prawdy, z tym, że to nie jest pierwszy szczebel drabiny, po której się wspinamy, ale jeden z ostatnich. Z dnia na dzień nie zaczniemy być pewne siebie i emanować poczuciem własnej wartości – te rzeczy wykształcają się jako „skutek uboczny” zmiany myślenia i… odbudowania w sobie poczucia obfitości. Prawdziwa pewność siebie wyrasta z naszego wnętrza i jest owocem przepracowania wielu tematów. Uparcie i z przekonaniem będę powtarzać, że poczucie obfitości jest jednym z tych najbardziej podstawowych. Od czego można zacząć?

Zrozumienie czym jest obfitość

Dopóki będziesz żyła w przeświadczeniu, że  z a b r a k n i e  dla Ciebie: pracy, miłości, pieniędzy, szczęścia, pomysłów, zdrowia, czasu, nie odkryjesz kim naprawdę jesteś. To strach o to, czy  w y s t a r c z y  dla Ciebie sprawia, że zaczynasz interesować się tym, co myślą i robią inni, zamiast oddawać się w pełni własnemu życiu. Ciągłe sprawdzanie i dociekanie: „kto co i jak”, w pewnym momencie przestaje być inspiracją i staje się źródłem frustracji. Dlaczego? Bo biernie podglądając, tylko niepotrzebnie tracisz energię. Zazdroszcząc i pogrążając się w poczuciu niesprawiedliwości zamykasz koło tej niezdrowej sytuacji. Każda z nas idzie swoją własną, niepowtarzalną ścieżką – czasem biegną one równolegle, czasem się krzyżują, ale nie ma takiej możliwości, żeby więcej niż jedna osoba podążała tym samym torem! Chyba, że świadomie wybierasz utarte szlaki, ale wiedz, że wtedy nigdy nie znajdziesz się na „swojej” drodze i nie doświadczysz cudu przemiany. Zaufanie do własnej ścieżki rodzi przeświadczenie o obfitości, o swoim własnym miejscu w świecie, misji do wypełnienia. Zawsze powtarzam: działania w imię dobra nigdy dość. Więc dlaczego miałabyś się lękać, że ktoś zajął Twoje miejsce? On właśnie zajął swoje i tylko Ty myślisz, że jest inaczej, bo zamiast patrzeć przed siebie, rozglądasz się na boki i cudze sprawy wydają Ci się własnymi. Jesteś tutaj po to, żeby odkrywać siebie i dlatego uwierz, że szanse, które daje Ci los są nieskończone – zawsze dostosowane do momentu życia w którym jesteś. Nie możesz ich przegapić! Jeśli teraz ich nie przyjmiesz – obojętne z jakich powodów – przyjdą do Ciebie pod inną postacią za jakiś czas. Może wtedy będziesz gotowa? Bądź dla siebie wyrozumiała i nie przekreślaj swoich marzeń tylko dlatego, że wydaje Ci się, że ktoś inny je sobie przywłaszczył i zrealizował. To nie jest prawda. To tylko pułapka myślenia, że miałaś swoje pięć minut i nie wykorzystałaś ich. Jesteśmy tutaj po to, aby rozwijać się we własnym tempie i dostajemy tyle szans ile potrzeba. Jak mantrę powtarzaj sobie w chwili zwątpienia: DLA KAŻDEGO WYSTARCZY. Nie bądź małostkowa, rozejrzyj się wokół, przypomnij sobie jak wygląda niebo w bezchmurną noc – jak nieskończona ilość gwiazd nam przyświeca. Przecież my z tej samej materii jesteśmy stworzeni! DLA KAŻDEGO WYSTARCZY. 

Co to znaczy kochać siebie

Kilkakrotnie byłam świadkiem cudownej, trwałej przemiany człowieka – w tym, stojąc przed lustrem. Kiedy zmienia się wnętrze, od razu widać to na zewnątrz. Człowiek przebudzony do nowego życia emanuje: ciepłem, blaskiem… pozytywną energią. Zobaczysz to w jego oczach, odczujesz przebywając w jego towarzystwie, wysłyszysz w tym, co mówi. Jaki to ma związek z obfitością? Otóż jeśli będziesz gotowa otworzyć się i przyjąć wszelką obfitość, to znaczy, ze udało Ci się prawdziwie pokochać siebie. To właśnie jest ten wyznacznik. Nie niszczysz już siebie narzekaniem, nie oszczędzasz na swoim zdrowiu, znajdujesz czas, żeby o siebie zadbać, nie zaniżasz własnej wartości, z wdzięcznością przyjmujesz każdą lekcję, nie obwiniając ani siebie ani innych za trudne sytuacje. Miłość do siebie nie istnieje w odosobnieniu – od razu dosięga wszystkich istot wokół Ciebie. Jeśli kochasz siebie czujesz się bezpieczna, ufna, zaopiekowana i silna. Cudowna sytuacja, prawda? I fantastyczne pole do korzystania z całej, nieskończonej obfitości jaką ma dla Ciebie świat. Dlaczego miałby Cię nie wspierać skoro wciąż pomnażasz otrzymane dobro?

Działanie na rzecz uzdrowienia i pokochania siebie

Myśl o sobie dobrze, dodawaj sobie otuchy – szczególnie wtedy, kiedy nie jest to łatwe, reaguj na swoje potrzeby – nie czekaj aż jakaś zewnętrzna siła im sprosta, bądź dla siebie hojna, ale postępuj ze sobą mądrze – tak, by nie zagłuszać bólu, ale wyciągać go na światło dzienne i szukać najlepszego sposobu na uzdrowienie. Jeśli potrzebujesz pomocy innych ludzi, zwracaj się do nich z prośbą o to. To naturalne, że czegoś nie wiemy, że sami nie umiemy sobie z czymś poradzić, dlatego warto szukać odpowiednich miejsc i osób, które będą dla nas wsparciem w drodze do uzdrowienia i pokochania siebie. Choć piszę dla Was udzielając rad popartych własnym doświadczeniem, to dobrze, żebyście wiedziały, że równolegle cały czas dbam o to, by stawać się lepszym, mądrzejszym i zdrowszym człowiekiem korzystając z porad i wizyt u innych ludzi. Nieustannie jestem w drodze i tej otwartości na pomoc przyjmowaną od innych musiałam się nauczyć; nabrać pokory, zagrać na nosie swojej wewnętrznej wszystkowiedzącej Zosi-samosi. Świat jest tak różnorodny, metody pracy nad sobą również – to naprawdę piękna podróż, którą polecam każdemu, kto pragnie wnieść obfitość w swoje życie.

Dlaczego poczucie obfitości jest takie ważne

Uwielbiam słowo obfitość. Generuje ono we mnie jak najlepsze uczucia oraz idącą za nimi wiarę, że dla każdego wystarczy, dla każdego jest miejsce, każdy ma nieograniczoną liczbę szans. Każdy, więc także i ja. Nie ma wyjątków – przyjmując obfitość za coś oczywistego, zaczynasz kroczyć swoją własną drogą. Życie w poczuciu obfitości rozjaśnia umysł i uspokaja ducha, dzięki czemu możemy uświadomić sobie, czego tak naprawdę pragniemy. Przyjmując obfitość, kochając siebie nie znajdujemy w sobie potrzeby oglądania się na innych i zastanawiania się nad tym, co wypada. Życie twórcze, to życie odważne, nie stłamszone lękiem o jutro, o to, co pomyślą sobie o nas inni. Jeśli czyjeś sukcesy wywołują w Tobie niemiłe odczucia, zadaj sobie pytanie: czego boję się w tej sytuacji? Prawdopodobnie odkryjesz, że na dnie skrywa się lęk… że dla Ciebie już nie wystarczy, że brakuje Ci: talentu, czasu, środków, pochodzenia, wykształcenia. I wtedy przypomnij sobie, że  N I C Z E G O  C I   N I E   B R A K U J E, że  W S Z Y S T K O  J E S T. Z miłości do siebie, uwierz, że jeśli coś Ci się nie udało, stało się tak tylko dlatego, że czeka na Ciebie coś o wiele lepszego (pisałam o tym szerzej jakiś czas temu tutaj). A jeśli uda Ci się któregoś dnia ucieszyć z czyjegoś sukcesu (który mógłby być Twoim 😉 ), wiedz, że oto kroczysz swoją drogą; silna, pełna miłości i wierząca w siebie i swoją historię. To naprawdę piękne, uwalniające uczucie i życzę go każdej z Was 🙂

Wszystkiego dobrego 

Gajka