Tańcząca kobieta
Wiosna

Więcej tańca, więcej słońca!

Są dwie rzeczy – przynależne kobiecie z natury – które potrafią w sposób natychmiastowy podnieść jej wibracje. To, co wytańczone i to, co oświetlone blaskiem dnia, jest jak czyste błogosławieństwo zmieniające jakość energii wewnątrz nas. Kiedy wszelkie inne metody zawodzą, wystarczy wprowadzić swoje ciało w ruch, wystawić twarz do słońca. Wydaje się zbyt proste? Nie ufaj tej ocenie. Jeśli czujesz, że jest Ci trudno, wiedz, że istnieją takie specjalne sposoby przywrócenia pierwotnej energii kobiecej, po które możesz łatwo sięgnąć. Grunt, żebyśmy zdawały sobie z tego sprawę i korzystały z tej wiedzy.  

Wpis ten dedykuję mojej przyjaciółce – Kasi Marii Rosalii – której świetlista dusza osadzona w pięknym ciele tancerki, wyprowadza do wolności coraz więcej kobiet 

Wytańczona kobiecość

Istnieją różne formy ruchu, które mają dobry wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Korzystamy z nich wedle własnych preferencji i oczekiwanych rezultatów; joga, bieganie, pływanie, ćwiczenia na siłowni, zumba, taniec współczesny… Na pewno zauważyłyście, jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniała się moda na rodzaje aktywności fizycznej w naszym kobiecym świecie. Nie tak dawno triumfy święciły aerobic, pilates, a dziś o naszą uwagę zabiegają takie „dyscypliny” jak np. air joga, czy gimnastyka słowiańska. Ta cała różnorodność jest bardzo dobra, gdyż pozwala wybrać dokładnie taką aktywność, która jest nam najbliższa. Z niedowierzaniem wspominam – i dobrze wiem, że nie jestem w tym odosobniona – lekcje wychowania fizycznego w szkole, na których każdy MUSIAŁ robić WSZYSTKO i to jeszcze w określonym CZASIE. Skutecznie zniechęciło mnie to do sportu na wiele lat. Później poszłam na studia i byłam wniebowzięta, kiedy okazało się, że na pierwszym roku wuef nie widnieje w siatce godzin. Moja radość trwała jednak tylko kilka miesięcy.  Czegoś zaczęło mi brakować, a ciało wkrótce dało sygnały, że ewidentnie chce się poruszać. Traciłam kontakt ze sobą. Próbowałam różnych dyscyplin w fitness clubie, później w szkołach tańca i studiach jogi. Do dziś właściwie trwa to moje próbowanie – niektóre ćwiczenia oraz dyscypliny spełniły swoją funkcję i poszły w zapomnienie, inne zostały ze mną i sięgam po nie w swoim naturalnym rytmie. To tyle w temacie sportu podyktowanego dbałością o zdrowie, dobre samopoczucie, przepływ, równowagę, czy silne, kształtne ciało. W międzyczasie bowiem poznałam jeszcze jedną formę ruchu, z którą niekoniecznie każdy się zetknął. Mam na myśli szeroko pojętą choreografię, która stałą się częścią mojej pracy na scenie. Wtedy dopiero – łącząc ruch z wyrażaniem emocji – zdałam sobie sprawę z tego, jaka była prawdziwa przyczyna mojej utraty kontaktu ze sobą. W dzielonym, studenckim mieszkaniu, nie znajdywałam przestrzeni dla siebie i dla swojej – jak się okazało nieuświadomionej – praktyki tańca z duszy! W domu rodzinnym, w moim pokoju odbywała się ona codziennie, do muzyki, która rosła i zmieniała się wraz ze mną. Nie kładłam się spać nie odtańczywszy uprzednio tego wszystkiego, co nazbierało się we mnie w ciągu całego dnia: zdarzeń, wyobrażeń, myśli, spotkań, ludzi, uczuć, przeczuć, pragnień, marzeń, książek, porażek, radości, smutków, modlitw…

Taniec z duszy to moja PIERWSZA i NAJWAŻNIEJSZA praktyka osobista. Sięgam po nią instynktownie, kiedy nie wiem co dalej, w obliczu przerastającej mnie sytuacji, w momencie wielkiej radości, ale i w „zwykły” wtorek, czy czwartek – również z samego rana. Tańczę DLA SIEBIE w domu, w ogrodzie, w hotelowym pokoju… wszędzie tam, gdzie uda mi się znaleźć przestrzeń dla siebie. Nikt nie może na to patrzeć. Jeśli wchodzisz w taki taniec, czuwaj byś sama nie stała się obserwatorem. Twoją rolą jest pełne uczestnictwo, gdyż tylko wtedy otworzysz kanał, w którym połączysz się z własną duszą. Czy będzie to dla Ciebie doświadczenie oczyszczające, transformujące, napełniające, uświadamiające, wyzwalające, kojące, wzmacniające zależy od tego, czego właśnie – z serca – potrzebujesz. Zaufaj temu procesowi, który ma szansę się w Tobie odbyć kiedy tańczysz. Zapomnij o ruchach, które są nie Twoje, a wyuczone, zobaczone, wygładzone. Inspiruj się samą sobą: poczuj to, w jaki sposób ciało chce Tobą poruszyć – nie odwrotnie. Zdobądź się na święty szacunek wobec swojego ciała, bo choć to ono ma Cię połączyć z duszą, wcale nie jest wobec niej drugorzędne!

Kobieta jest artystką z urodzenia. Każda kobieta. Przychodzimy na świat, żeby oddać się kreacji, jakkolwiek jest ona przez nas rozumiana. Zresztą pojęcie aktu kreacji to coś, co wzrasta razem z nami, rozwija się równolegle do tego jak same odkrywamy siebie, swoją kobiecość. Nasza przestrzeń tworzenia to nie miejsce na budowanie definicji. Energia kobieca potrzebuje WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA. Jeśli czuję, że moja intuicja nie ma na coś zgody, nie nakłonią mnie do tego żadne mądre głowy i ich solidnie uargumentowane wnioski. A jeśli w tańcu poczuję, czego moja dusza chce, żadne prośby o logikę i chronologię działań nie pomogą 😉 Znasz tę siłę. Taniec z duszy ją przywołuje i umacnia, a Ciebie rozświetla od wewnątrz rozpraszając lęki i niepokoje.

Leczące ciepło słońca

Wewnętrzny blask wewnętrznym blaskiem, ale warto też pozwolić sobie na przyjęcie światła wprost od słońca. Dużo się mówi o połączeniu kobiety z księżycem, często dodając, że słońce to energia męska. Idąc dalej tym tropem, można rozpoznać w akcie wystawiania się na słońce, gest przyjęcia w siebie energii dopełniającej naszą własną 🙂

Ciepło i jasność to jakości, które działają na nas otwierająco, łagodząco i kojąco. Już samo wystawienie twarzy do słońca po długiej zimie jest doświadczeniem, które – mimo, że powtarzalne – zaskakuje nas rok za rokiem. Doświadczyłam tego bardzo mocno na początku tej wiosny, która była dla mnie transformującym czasem. W ciągu kilku sekund promienie słoneczne przeniknęły mnie na wskroś, ogrzewając najgłębsze zakamarki ciała i duszy. Poczułam, że nic więcej nie trzeba. Stać tak tylko w słońcu całą wieczność, z zamkniętymi oczami, lekkim uśmiechem i chłonąć to, co jest mi tak hojnie dawane. Poczułam fizycznie, że ten moment stał się początkiem błyskawicznego procesu uzdrawiania. Choć w świetle słońca słowa: proces i uzdrawianie stają się absurdalnie ciężkie. To energia lekkości, radości, beztroski, która posiada wielką moc – i każda z nas o tym wie. Intuicyjnie odsłaniamy coraz większe partie ciała w miarę coraz dłuższej wędrówki słońca po niebie. Potrzebujemy się nagrzać, nacieszyć, przywitać je po czasie ciemności.

Czasem jednak zdarza się, że przed słońcem się chowamy. Zmierzch i noc przyciągają nas bardziej niż wczesny poranek, kiedy na świecie panuje wyjątkowo świetlista aura i wszystko budzi się do życia. To może być oznaką, że wewnętrznie nie chcemy się jeszcze budzić, wolimy trwać w tym, co jest i działać wtedy, kiedy nie do końca wyraźnie można zobaczyć jakiego rodzaju jest to działanie. Wśród moich znajomych artystów panuje przekonanie, że noc sprzyja twórczości, przynosi olśnienia. Nie przeczę, sama też kiedyś próbowałam się o tym przekonać. I często, mimo wcześniejszego zachwytu nad tym, co wykreowałam, nie chciałam tego pokazywać w świetle dnia, instynktownie czułam, że nie koresponduje to ze światłem… Dziś nie wyobrażam sobie pisać dla Was tekstów nocą. Najczęściej robię to właśnie porankami, kiedy energia jest najczystsza, świetlista. Wszystko zależy od tego, kto jaką stronę chce zasilać swoją pracą.

Taniec w pełnym słońcu

Wyobraź sobie tańczące w blasku dnia kobiety: radosne, barwne, różnorodne, kreujące, nabierające siły, zdrowe na ciele i umyśle, lekkie i prawdziwie wolne. Jak ma się ten obraz do tego, który oglądamy jednak częściej w tzw. naszej rzeczywistości? Tak, wiemy, że są na ziemi miejsca, w których tak właśnie życie płynie. I co? Zamierzamy tęsknie nad tym westchnąć i wrócić do trybu życia, który – jak już czujemy w sercach – może i nie jest NASZ, ale jest rodzimy? Taniec to potężna energia kreacji, forma modlitwy, medytacji… On może stać się tym wszystkim, jeśli Ty będziesz chciała z niego korzystać i zasilać w ten sposób swoje życie. A kiedy siebie zasilasz, jesteś w stanie karmić swoje otoczenie.

Słonecznych, tanecznych dni 

Gajka