Mazowsze Park Krajobrazowy
Wiosna

Po co zmieniać sposób działania

Kiedy w jakiejś dziedzinie naszego życia dostrzegamy brak lub po prostu chcemy, żeby było w niej inaczej, lepiej, często zakasujemy rękawy i zabieramy się za zmiany. Nie zawsze okazuje się to skuteczne, więc albo zniechęcamy się do działania, pozostawiając rzeczy samym sobie, albo… po raz kolejny robimy to samo, ale z jeszcze większym zaangażowaniem. Czy słusznie? Nie zawsze. 

Przyjęło się, że chcąc dokonać zmiany w jakimś aspekcie swojego życia, analizujemy, przetrząsamy i przestawiamy w nim wszystkie elementy. Przykładowo: czując się źle w swojej pracy, całą energię poświęcamy temu zagadnieniu w naszym życiu, marząc o dobrym związku, wałkujemy temat związków, jeśli czujemy niedosyt finansowy, próbujemy różnych metod by te finanse ogarnąć… Jeśli ten sposób zadziała, widać przyczyna leżała tuż pod powierzchnią i wystarczyło zwrócić na nią uwagę, świadomie ją przepracować. Tak bywa bardzo często i szczerze powiedziawszy to najlepsze, co możemy zrobić. Grunt, żeby wybudzić się z postawy: „właściwie wszystko jest w porządku”, „jakoś to zniosę”, „widać tak musi być”, „niech tylko nic się nie zmienia”, „dlaczego ja?”. To naprawdę duży krok naprzód – wziąć odpowiedzialność za swoje życie i z otwartością poszukiwać nowej wiedzy, założyć, że może być inaczej, lepiej. Jak się okazuje, to wcale nie takie oczywiste. Więc w tym miejscu podziękuj sobie, że Ci się  C H C E. Chce Ci się czytać, samodzielnie myśleć, poznawać siebie, szukać możliwości rozwoju, zmiany i tym samym dążyć do pełnego, wymarzonego życia!

Zdarza się jednak, że pomimo naszych usilnych, wielokrotnych i zróżnicowanych prób zmiany, sytuacja w danej dziedzinie życia właściwie wraca do punktu wyjścia. Wszystkie znamy to uczucie bezsilności, frustrujące tym bardziej, że głęboko w sercu dobrze wiemy, że gdyby  w tej dziedzinie się ułożyło, to życie nabrałoby smaku i wreszcie mogłybyśmy rozwinąć skrzydła. Często na tym etapie potrafimy z aptekarską dokładnością opisać co jest nie tak, dlaczego tak jest i co by nam pomogło z tego wyjść. Tylko, że w żaden sposób nie zmienia to naszej sytuacji.

Pisałam kiedyś o naturalnym wprowadzaniu zmian w swoim życiu, o odpuszczaniu w zaufaniu, a także o tym, co zrobić, kiedy słyszymy „nie” i może się okazać, że któraś z tych trzech ścieżek jest tą, która poprowadzi Cię dalej. Dziś natomiast chcę podzielić się z Tobą czymś nowym, czymś, co było dla mnie objawieniem.

Jakiś czas temu weszłam głębiej w zagadnienie energii kobiecej. Mogłaś to odczuć, czytając moje ostatnie teksty.  Dzięki temu wiesz też, czym ta nasza energia się wyróżnia; jakie cechy ją konstytuują. Idąc dalej tym tropem, wyobraź sobie teraz, że widzisz komodę – taką z szufladami. Znasz dobrze ten mebel, wiesz też mniej więcej, co w której szufladzie się znajduje – niezależnie czy jest ich kilka, kilkanaście czy kilkaset. Niektóre sprzątałaś, ale znów zrobił się bałagan, niektórych dawno nie otwierałaś, z niektórych być może nie korzystasz, a są też takie, w których masz wszystko dobrze  poukładane… możliwości można mnożyć. Ten mebel wręczył Ci ktoś po to, żebyś mogła zapanować nad tym, co masz. Twierdził, że to świetny wynalazek, bo dzięki niemu, każda twoja rzecz ma swoje miejsce. Uczynił Cię odpowiedzialną za to, by utrzymywać porządek i zapowiedział, że co jakiś czas będzie sprawdzał, czy dobrze sobie z tym radzisz.

Jak się czujesz z tą Twoją komodą? Można wejść i sprawdzić? Aha, tutaj mogę zajrzeć, a tej, mówisz, lepiej nie otwierać, bo ona dopiero czeka na swoją kolej? A którą sprzątałaś ostatnimi czasy?

Cudowna kobieto. Co powiesz na to, żeby pięknie podziękować temu darczyńcy za jego przysługę, wyjąć wszystko, co do ciebie należy z tych ciasnych szuflad i rozwiesić tak, żebyś zawsze mogła widzieć siebie jako CAŁOŚĆ? Teraz mało kto będzie potrafił Cię skontrolować, to prawda. Ale najważniejsze, że Ty poczujesz jak to jest NIE MUSIEĆ KONTROLOWAĆ swojego życia.

Wiecie do czego doprowadziło mnie to „porzucenie komody”? Przestałam się biedzić nad tą pojedynczą szufladą, w której po prostu nie dało się zaprowadzić ładu w separacji od całej reszty! Pojęłam, że czasem trzeba przebudować zupełnie inną dziedzinę życia, chcąc poprawić sytuację tej, za którą zabierałyśmy się już tyle razy, ale szło nam jak po grudzie. Nie bez przyczyny tak szło! Pamiętajmy, że jeśli nasza dusza pragnie byśmy się w czymś zrealizowały, to to z pewnością w końcu się wydarzy. Jeśli to jest nasze prawdziwe zadanie, które czujemy w sobie od lat jako nasze marzenie – ono się ziści. Bądźmy o to spokojne. Pozwólmy jednak, żeby po drodze zrealizowały się te rzeczy, które sprawią, że nasze marzenie stanie się pełniejsze, dojrzalsze, nasycone naszą przemianą. Jeśli otworzysz się na to, czego Twoja głowa wcześniej nie planowała, co wydawało Ci się w Twoim życiu nie aż tak istotne, może się okazać, że właśnie trafiłaś na szlak, który prowadzi do spełnienia Twojego marzenia. Jeśli otworzysz się na więcej niż przewiduje Twoja głowa, znajdziesz to, czego na próżno szukałaś w tej najważniejszej dla Ciebie szufladzie. Pamiętaj też, że droga do Twojego marzenia to nie drabina – to o wiele bardziej rozbudowana konstrukcja. Jeśli więc pozwolisz się do niego prowadzić – już nie na swoich zasadach – zaprowadzisz ład w wielu, wielu dziedzinach swojego życia – za jednym zamachem, w jednym całościowym procesie.

Kiedy odkryjesz co tak naprawdę wymaga tu i teraz Twojej uwagi i zaangażowania, możesz się zdumieć, przerazić, próbować to odrzucić, ale będą to reakcje na poziomie umysłu. Bo na poziomie duszy poczujesz się lekka jak nigdy dotąd, a wobec tego stanu nie da się pozostać obojętną. I wiesz co, im ciężej Ci jest psychicznie w związku z tą Twoją szufladą, czy może całą komodą, tym bliżej jesteś odkrycia tego, co masz teraz zrobić. Czasem może to być moment, w którym nie masz już nic do stracenia. To właśnie ten przysłowiowy ostatni zakręt. Otwórz się więc na przesłanie, módl się i medytuj, zwróć się o pomoc – zostaw szuflady i idź za głosem intuicji. Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć prawdy na swój temat i uleczyć swoją kobiecą duszę, wyjdź temu na przeciw. Może i nie będzie łatwo, ale będzie ekscytująco, ożywczo, bo wreszcie pozwolisz Bogu prowadzić się tam, gdzie sama być może nigdy byś się świadomie nie zdecydowała iść, a Twoja dusza bardzo potrzebuje tego doświadczenia.

Odwagi i miłości ♥

Gajka