Piąta pora roku

Jak komentować działania innych z pożytkiem dla siebie.

Jest coś, co może sprawić, że bardzo prędko pójdziemy do przodu we własnym rozwoju. Coś, co pomoże nam uwolnić się od niechcianych wzorców, od porównywania się z innymi, od poczucia bezsilności w związku ze sprawami, na które „nie mamy wpływu”. Chodzi o dobrowolne zrezygnowanie z takiej czynności jak krytyka.

Dodam, że wyrażenie „konstruktywna krytyka” mimo najlepszych chęci, ciągle ustawia nas w pozycji – może i nieco bardziej świadomego, ale wciąż – krytyka. To tak, jakby ktoś pracując nad swoim rozwojem stawiał po jednym kroku do przodu, by za chwilę – poprzez krytykę (mniej lub bardziej konstruktywną) – cofnąć się o dwa kroki.  Jak więc nadać sens swoim działaniom? Po pierwsze zdać sobie sprawę, że krytyka niczego nie zmienia na lepsze. Mało tego – jeśli nawet ktoś weźmie sobie do serca nasze krytyczne słowa, nie zmienia to faktu, że w ten sposób niszczymy siebie.

Kiedy zaczynałam pracę nad sobą w tym aspekcie, bardzo pomagała mi wizualizacja, w której pomiędzy mną, a osobą/działaniem, o której/którym myślę lub mówię krytycznie, stoi kieliszek wypełniony trucizną i…wiadomo kto go wypija. Na zdrowie? Chcemy się zatruwać i marnotrawić to, co dobrego w swoim życiu już wypracowaliśmy?

W jaki więc sposób komentować działania innych, żeby wystrzec się krytykowania?

Zauważać to, co DOBRE

Jesteśmy różni. Każdy z nas odnajduje się w jakiejś dziedzinie; zawodowo, życiowo bądź hobbistycznie. Może nawet jesteśmy specjalistami od czegoś. Tak naprawdę, im więksi z nas eksperci, tym większa pokora powinna nas cechować względem ludzi, którzy mają prawo do własnego tempa rozwoju i dochodzenia do rozumienia. Wytykanie błędów w znikomym stopniu stymuluje to, co chcielibyśmy widzieć lepszym. Zamienienie krytyki na życzliwość przynosi piękne owoce – zauważamy dobro i wartość w każdym człowieku. A jeśli taki człowiek dowie się, że mu kibicujemy we wzrastaniu to dopiero dostaje skrzydeł! Życzliwość otwiera serca, wpuszcza światło i dlatego to właśnie ona niesie uzdrowienie.

Nie komentować

Bywa i tak, że jako osoby bardziej świadome (każdy ma prawo do własnego tempa i rytmu rozwoju) wyczuwamy w czyichś działaniach negatywną energię. Najlepsze, co możemy wówczas zrobić, to powstrzymać się od komentarza nazywającego rzeczy po imieniu. Dlaczego? Ponieważ skupiając się na takiej energii, próbując z nią walczyć, karmimy nią siebie i umacniamy ją w świecie. Oczywiście, że w życiu pojawia się mnóstwo tego rodzaju pokus, które starają się zwabić nas różnymi sposobami: „pomóż mi”, „jakie jest Twoje stanowisko?”, „nie zareagujesz?”, „przecież to dotyczy także Ciebie”, „to Twój obowiązek”. Uczmy się rezygnować z walki. Uczmy się wierzyć w dobro i czynić dobro. Zamiast wytracać swoją energię na walkę z czymś, co nam się nie podoba, naprawdę lepiej skupić się na pomnażaniu dobra we własnym życiu. Warto również, przynajmniej w myślach wysłać w „tamtą” stronę dobrą energię: życzyć miłości i zrozumienia. W ten sposób prawdziwie pomagamy – sobie i innym.

Wszystko co mówimy innym, albo o innych wraca do nas. Energia słów i myśli może nas uzdrawiać, albo – poprzez krytykę – skutecznie podcinać nam skrzydła i odwodzić od takiego życia jakie pragniemy wieść. Zacznijmy skupiać się na życzliwości względem wszystkiego, czego doświadczamy i o czym słyszymy.

A co jeśli sami zostaliśmy poddani krytyce? Tutaj po raz kolejny odniosę się do swojego zawodu. Pokochałam aktorstwo dlatego, bo przyniosło mi zrozumienie, że człowiek zasługuje na szacunek i dobre słowo. Zawsze kiedy młody adept zadaje mi drżącym głosem pytanie: „ale czy ja się nadaję?”, odpowiadam: „Ty sam to wiesz.” Nikt nie ma takiej mocy, żeby określać naszą drogę. Sama również zamiast przeglądać się w opiniach innych – wyrażonych wprost lub poprzez recenzje – tworzę i rozwijam się artystycznie w swoim własnym tempie. W równym stopniu dotyczy to innych zawodów jak i  życia prywatnego. Przyjmujmy życzliwą pomoc, ale strońmy od krytyki. Pięknie opisał to Matt Kahn w książce Rewolucja miłości… zaczyna się od ciebie:

Mając do czynienia z ludźmi, którzy cię atakują, osądzają, albo krytykują, uświadamiasz sobie, że to ich niewinność podejmuje desperackie próby zwrócenia na siebie uwagi, jakiej nie potrafią sobie podarować. Rozpoznając tę głębszą prawdę, możesz zareagować na ich czyny w bardziej życzliwy sposób, niż na to zasługują i w ten sposób obdarzyć ich serce pełną miłości uwagą, której nikt inny im nie dał. Nawet jeśli nie masz w sobie śmiałości, aby pokochać serce drugiego człowieka w odpowiedzi na jego bezlitosne postępowanie, zawsze możesz wycofać się z takich sytuacji i skupić na własnym sercu. Gdy uszanujesz swoje serce, twoje błogosławieństwa trafią do wszystkich ludzi, łącznie z tymi, którzy cię atakują.

Życzliwość lub zaniechanie walki i skupienie się na dobru. Bez względu na to, którą stronę reprezentujemy w danej sytuacji – wystawioną na krytykę, czy „upoważnioną do krytyki” – dobry wybór jest ten sam.

Wszystkiego dobrego i mnóstwa życzliwości w sercach <3

Gajka